
Jeździmy sobie na wielbłądach przez coś, co miejscowi nazywają pustynią, a nam to na pustynię nie wygląda, (za dużo drzew i krzaków, a za mało piasku). Jesteśmy tu my, Abdul, wieśniacy i ...cisza przerywana pierdami wielbłądów. Trzy razy dziennie rozsiodłujemy i siodłamy nasze zwierzaki, a pomiędzy tym rozpalamy ognisko i przygotowujemy żarcie. Czasami zaglądamy do jakiś wiosek, żeby wieśniacy mogli pooglądać nas, a my ich! I tak przez 3 dni...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz